Legacy of the Void

Sesja III

Poszukiwania Ściezki Prawości

Podczas Explorowania Gwiezdnego Lustra, Tytus Sarvus zagłębił się w labiryncie i zgubił drogę. Nie zrażony tym faktem, rozpoczął dziarską przechadzkę po labiryncie, która trwała aż nie został napadnięty przez konstrukt Yu’Vath – piaskoszlam, który byłby go zabił, gdybyż nie Tytus nie wykorzystał sytuacji i zdetonował Egeriańską Geodę w jego cielsku. Cudownie ocalały od wybuchu, zdołał się pozbierać i ucieć, zabierając ze sobą Egeriańską Glewię, nim potwór poskładał się do kupy.

Dzielni Exploratorzy, poznawszy miejsce spoczynku Ścieżki Prawości wyruszyli, aby zdobyć skarby leżące w jej trzewiach. Po kilku dniach podróży, zlokalizowali starożytny statek, skuty lodem i zaryty głęboko w asteroidę. Mimo że statek był pęknięty na pół, a w jego boku ziała straszliwa wyrwa, zasilanie pól stazy chroniących ładownię, nadal działało. Bohaterowie wylądowali w kanionie wyżłobionym przez statek i jęli iść pieszo, gdyż miejsca do lądowania bliżej nie znaleźli, na poszarpanym i zaśmieconym złomem kawale skały i lodu. Podczas przejścia przez lodowy labirynt, napotkali najemników Hadraka Fela, którzy urządzili na nich zasadzkę. Nie dawszy się podejść dzięki sprytowi Lucius Domitius Achenobarbus ’a udało się podejść napastników i rozprawić się z nimi.

Wejściowszy na statek oraz odkrywszy iż ładownie jest nie-do-sfor-so-wa-nia, udali się na mostek aby wyłączyć pola. Na miejscu odnaleźli martwego kapitana oraz personel mostku. Jedyną zdaje się żywą istotą był nawigator, który miał w czole coś-jakby-pasożyta wyglądającego jak larwa, albo coś. Nie był zbyt wygadany, za to wokół siebie gromadził energię spaczni w formie nieprzebijalnej tarczy, i wysrywał ją co jakiś czas, co sprawiało że truposze wstawali, miast leżeć sobie i pruchnieć jak przystało.

Nie mogą go pokonać i pod nawałą żywych trupów, bohaterom udało się otworzyć drzwi do mostku i uciec z niego w głąb statku, czasem tylko rozprawiając się z przypadkowym szwendaczem, dobrze wymierzonym strzałem w głowę ze strzelby. Odnalazwszy centralny kogitator Explorator Nikolai Kardashev zdołał przekonać go, aby przekierował zasilanie z ładowni do pól gellarowych, oddzielając kreaturę od jej źródła energii – spaczni. Powróciwszy na mostek, aby skopać stworowi dupę, Tytus Sarvus rozpoczął dzieło, pozbawiając kreaturę jej osłony z trupów za pomocą miotacza ognia. Następnie poraniony z ostrzału z bolterów stwór w końcu się złożył, gdy Luciusz przypalił mu z melty jego zasuszone cielsko i potwora już więcej nie było. Został po nim tylko obły, metalowy kształt, przypominający poczwarkę owada.

Comments

LukaszWojcik

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.